poniedziałek, 28 stycznia 2013

Śniło mi się

że znałam dokładną datę swojej śmierci. Co do minuty. Że tuż przed tym ważkim wydarzeniem zamykałam jeszcze swoje sprawy, robiłam jakieś przelewy bankowe, pisałam ostatnie notatki. Chciałam też jak najwięcej czasu spędzić z najbliższymi. Obudziłam się tuż przed własną śmiercią. ( ostatnie zdanie jest co najmniej dziwne).

Mamy dwie interpretacje:
1. Sroga twierdzi, że będę długo żyła
2. Ja twierdzę, że jakiś etap w moim życiu powoli się kończy a zacznie następny

Optuję za opcją drugą, chociaż długie życie w zdrowiu też ma swoje plusy :D
Sarna

6 komentarzy:

  1. Też jestem za drugą opcją ;) Ale żyć długo i tak nie zaszkodzi :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie i jedno i drugie :D oby tylko zmiany na lepsze i gooood luck :D:* :*

    OdpowiedzUsuń
  3. ha ha ha...a ja Ci odpowiem,że po prostu dobrze spałaś,że Ci sie takie rzeczy śniły i na dodatek tyle pamiętasz!:) I że kolacja syta była:D!
    Gewka

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi się już parę razy śnił własny pogrzeb, zawsze umierałam młodo. Wydaje mi się, że po prostu we śnie ujawniają się czasami niektóre moje strachy ;) A u Ciebie jestem za obiema możliwościami interpretacji :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba obudzilabym sie ze strachu mając taki sen. Jak śniło mi sie kiedyś ze moj tata jest w szpitalu to tak w to uwierzylam ze obudzilam go o 5 rano telefonem

    OdpowiedzUsuń
  6. Koniecznie jedno i drugie:) po co wybierać:) Zaczynaj nowy etap i ciesz się długoletnim życiem:) A co !!!

    OdpowiedzUsuń