że znałam dokładną datę swojej śmierci. Co do minuty. Że tuż przed tym ważkim wydarzeniem zamykałam jeszcze swoje sprawy, robiłam jakieś przelewy bankowe, pisałam ostatnie notatki. Chciałam też jak najwięcej czasu spędzić z najbliższymi. Obudziłam się tuż przed własną śmiercią. ( ostatnie zdanie jest co najmniej dziwne).
Mamy dwie interpretacje:
1. Sroga twierdzi, że będę długo żyła
2. Ja twierdzę, że jakiś etap w moim życiu powoli się kończy a zacznie następny
Optuję za opcją drugą, chociaż długie życie w zdrowiu też ma swoje plusy :D
Sarna
Też jestem za drugą opcją ;) Ale żyć długo i tak nie zaszkodzi :D
OdpowiedzUsuńDla mnie i jedno i drugie :D oby tylko zmiany na lepsze i gooood luck :D:* :*
OdpowiedzUsuńha ha ha...a ja Ci odpowiem,że po prostu dobrze spałaś,że Ci sie takie rzeczy śniły i na dodatek tyle pamiętasz!:) I że kolacja syta była:D!
OdpowiedzUsuńGewka
Mi się już parę razy śnił własny pogrzeb, zawsze umierałam młodo. Wydaje mi się, że po prostu we śnie ujawniają się czasami niektóre moje strachy ;) A u Ciebie jestem za obiema możliwościami interpretacji :)
OdpowiedzUsuńChyba obudzilabym sie ze strachu mając taki sen. Jak śniło mi sie kiedyś ze moj tata jest w szpitalu to tak w to uwierzylam ze obudzilam go o 5 rano telefonem
OdpowiedzUsuńKoniecznie jedno i drugie:) po co wybierać:) Zaczynaj nowy etap i ciesz się długoletnim życiem:) A co !!!
OdpowiedzUsuń