środa, 27 marca 2013

mem na dziś

źródło: http://blog.thebump.com/2013/03/19/15-of-the-most-ridiculously-funny-baby-memes-on-the-planet/

Sarna

piątek, 22 marca 2013

krzywa

W czasie ubierania bluzki popatrzyłam na siebie w lustrze. Nie dowierzyłam. Popatrzyłam jeszcze raz. Jakoś tak z jednej strony wystaję bardziej niż z drugiej. Upewniłam się, że nie stoję krzywo. Dalej wystaję. Skolioza, ot co. Witaj basenie przynajmniej trzy razy w tygodniu. Żegnaj kompie. Nie mówię, że na zawsze. Mówię: że ograniczam.
Sarna

czwartek, 21 marca 2013

may i feel said he by e e cummings

may i feel said he
(i'll squeal said she
just once said he)
it's fun said she

(may i touch said he
how much said she
a lot said he)
why not said she

(let's go said he
not too far said she
what's too far said he
where you are said she)

may i stay said he
(which way said she
like this said he
if you kiss said she

may i move said he
is it love said she)
if you're willing said he
(but you're killing said she

but it's life said he
but your wife said she
now said he)
ow said she

(tiptop said he
don't stop said she
oh no said he)
go slow said she

(cccome? said he
ummm said she)
you're divine! said he
(you are Mine said she)


mój komentarz jest zbędny ;)
Sarna

poniedziałek, 18 marca 2013

kilka faktów z tłumaczenia

(pamiętajcie, że niemiecki to w sumie mój trzeci język, więc robię co mogę ;))
"Pierwszy raz pojechaliśmy do Polski w czerwcu 2009 odwiedzić dzieci Moniki, które mieszkają z jej byłym mężem. Przeraziłem się, że jest ich aż czworo. Dzieci nie były dobrze traktowane przez byłego męża Moniki. Chcieliśmy, żeby pojechały z nami do Niemiec, ale to jest nie lada problem, bo nie mamy znikąd żadnej pomocy i nie możemy liczyć na większe mieszkanie czy dom. Dlatego właśnie szukamy pomocy wśród zwykłych ludzi, żeby pomogli nam zapewnić tym dzieciom jakąś przyszłość.
Pieniądze, które Monika wysyła na jedzenie dla dzieci jej były mąż przeznacza na alkohol i narkotyki. Zdecydowaliśmy się odmalować chociaż jeden z pokoi, żeby dzieci nie mieszkały w takim strasznym syfie. Kiedy przygotowywaliśmy kolację dzieciaki były zachwycone, że w końcu zjedzą coś dobrego i ktoś dorosły spędza z nimi czas.
Dzieciaki spały w dużym pokoju, chyba, że były mąż Moniki urządzał jakieś "spotkanie" z kolegami. Wtedy dzieci nie miały gdzie spać i często nie mogły też wejść do dużego pokoju, który był oblegany przez pijanych kolegów ojca. Kiedy dzieci prosiły o coś do jedzenia wyrzucał je z domu i krzyczał na nie, bo mając kaca i z bolącą głową nie był w stanie się nimi zajmować."

Gdzieś indziej było napisane, że tak duża ilość dzieci w związku Moniki i jej byłego męża wynikała głównie z gwałtów. A facet jest alkoholikiem i narkomanem. Riki jest wcześniakiem urodzonym 2 miechy za wcześnie, a w związku z tym, że niemiecki Jugendamt bardzo często odbiera prawa rodzicielskie rodzinom zza wschodniej granicy, trafił do polskiego Domu Dziecka.

Były mąż Moniki też nie jest bierny i przedstawia sytuację z własnej perspektywy:
Historia 52-letniego Bogusława Krawczyka z Nowej Huty, którą opisaliśmy wczoraj, wzruszyła nie tylko mieszkańców Krakowa, ale całego województwa. Nie milkły telefony osób pragnących pomóc ojcu samotnie wychowującemu dzieci. Jedni są gotowi opłacić część zadłużenia za mieszkanie, inni przekazać łóżka i ubrania dla dzieci.
Bogusław Krawczyk już od roku wychowuje czworo dzieci: 10-letnią Patrycję, 8-letnią Oliwię, Kacpra (5 l.) i Gabrysię (2 l.). Jego żona wyjechała do Niemiec i już nie wróciła. Trzypokojowe mieszkanie socjalne jest zadłużone na 20 tys. zł. Sąd nakazał eksmisję. Krawczyk chętnie by poszedł do pracy, ale najmłodsza córka ma chore nerki, nie może chodzić do żłobka i wymaga opieki. Sąsiedzi i nauczyciele starszych dziewczynek zgodnie przyznają, że tata stara się dbać o dzieci, dom.

Pomoc Krawczykowi oferują pojedyncze osoby, rodziny, pracownicy firm, restauracji, hurtowni. Nie chcą przedstawiać się. - Kiedyś spłonął mi dom. Wiem, jak się czuje człowiek w dramatycznej sytuacji - zadzwonił adwokat z Krakowa. - Mam dobry zawód, poradziłem sobie, ale teraz trzeba pomóc panu Bogusławowi. Chciałbym przekazać mu meble.
Mam m.in. rozkładane łóżeczka. Skontaktuję się także z Caritas, razem coś wymyślimy - dodał. Dowiedzieliśmy się, że adwokat jest gotów również spłacić część (5 tys. zł) długu Krawczyków.

Odebraliśmy również telefon od matki czworga dzieci. - Napisaliście, że potrzebują pościeli i odzieży. Mam dużo ładnych, niezniszczonych rzeczy. Zadzwonię do pana Bogusława, może jeszcze będę mogła jakoś go wesprzeć - powiedziała. Katolickie Centrum Kultury wraz z restauracją Piwnica przy ul. Wiślnej chcą pomóc finansowo. - Przelew przygotujemy na kwiecień, a teraz restauracja chce przekazać produkty na święta - poinformowała pracownica centrum. Z hurtowni obuwia z Bochni mali Krawczykowie dostaną komplet nowych butów.

- Dziękuję za wszystko. Brakuje mi słów, by opisać co czuję - mówił wzruszony Bogusław Krawczyk.

Chętni do pomocy mogą wpłacić pieniądze na konto: 29124047221111000048553573 w banku Bank Pekao SA Oddział w Krakowie, ul. Józefińska 18 z dopiskiem "Pomoc dla Bogusława Krawczyka".

Jeśli ktoś może zaoferować pomoc w innym zakresie, prosimy o kontakt pod nr 12 6 888 275.

http://www.gazetakrakowska.pl/forum/watek/213657,154,1.html?akcja=cytuj_post&id_post=5884065#5884065_pokaz

http://www.polskatimes.pl/artykul/238895,krakow-pomozmy-ojcu-z-czworka-dzieci,id,t.html


Sarna

piątek, 15 marca 2013

Historia Rikiego

Nie dawało mi to spokoju. I nadal nie daje. Po przetrząśnięciu internetu znalazłam informacje na temat rodziny Rikiego. Nie jest na świecie sam. Ma dwóch braci i trzy siostry. Ma matkę. Ojca. Rodzice mają mnóstwo problemów z niemieckim Jugendamt, ale myślę, że w końcu kiedyś tam wyjdą na prostą. Matce Rikiego strasznie współczuję. Rodzeństwu, które zostało w Polsce też. Ech, poczytajcie zresztą same jeżeli macie ochotę:

i jak tu nie ryczeć?
Sarna

czwartek, 14 marca 2013

Kulinarne zakopywanie topora

jak w tytule:
tarta z brokułami, szpinakiem, porem i cebulą z odrobiną papryki i ziół prowansalskich a na deser sakiewki z ciasta francuskiego z jabłkami. Sroga stwierdziła: "może być". Ale telewizora z samego rana nie popuszczę ;)
Sarna


środa, 13 marca 2013

Kłótnia

Pokłóciłam się srodze. Ze Srogą. O bezsensowne i ogłupiające oglądanie telewizji. Mam się przez tydzień nie odzywać. Odzywam się. Olewam karę. Sroga też się odzywa. Najpierw było dużo wyważonych słów: "nie będziesz mi wyłączała telewizora" - mówi S. "A właśnie, że będę." "Bo Cię z domu wyrzuce!" "W zimie nie wolno na bruk". Pogadały. Mam plan wywalić tego dziada. A z drugiej strony w nocy taj przyjemnie otumania jak spać nie mogę. Masz babo placek :/

piątek, 8 marca 2013

Riki Krawczyk

Miałam o nim napisać już dawno dawno temu - kiedy wróciliśmy ze Stasiem ze szpitala.
Bo drogi życiowe moje i Rikiego skrzyżowały się w krakowskim szpitalu. Kiedy zestresowani weszliśmy na oddział, do naszego pokoju zobaczyliśmy, że dwa łóżeczka dziecięce były już zajęte. W jednym leżała maleńka dziewczynka, która zapominała oddychać we śnie i rodzice cały czas nad nią czuwali. W drugim łóżeczku leżał Riki. Nie Rysiek, nie Richard, nawet nie Rychu, a Riki właśnie. Przy jego łóżeczku nikogo nie było. Najpierw pomyślałam, ok, matka poszła coś zjeść, albo do toalety, albo spotkać się z kimś na dole w kawiarence. Ale minuty leciały, a u niego nadal pustka. Riki uśmiechał się do mnie, więc i ja uśmiechałam się do niego. Miał 6 może 7 miesięcy i był bardzo promiennym dzieckiem. Moje uśmiechy zobaczyła pielęgniarka i... dostałam burę. Bo Riki to pacjent z Domu Dziecka, a pielęgniarki nie bardzo mają czas na bawienie się z nim, więc biedak większość czasu leżał sam jak palec. Zapytałam, czy skoro już jestem z nim w jednym pokoju to czy mogłabym chociaż tyle się nim zająć. Usłyszałam: nie. Bo jak wyjdę a on się chociaż odrobinę przyzwyczai, to potem znowu pielęgniarki będą wysłuchiwały jego żale i jęki. Nie mogliśmy mu w żaden sposób pomóc. Nie mogliśmy nawet na niego spoglądać. Jak ściągał śpiochy musieliśmy prosić pielęgniarkę, żeby je z powrotem założyła. Riki miał mieć operację przepukliny. Domyślam się, że od wrzasku mięśnie brzuszka nie wytrzymały. Za każdym razem kiedy na niego spojrzałam (ukradkiem, rzecz jasna, żeby nie narazić się znowu pielęgniarkom, a żeby on nie widział) do oczu napływały mi łzy.
Mam nadzieję, że u niego wszystko gites, operacja się udała, a on sam trafił do rodziny, która pokocha go jak własnego syna.
Powodzenia Riki!
Sarna

wtorek, 5 marca 2013

Pomóż mi, siostro.

I jak nie pomóc, kiedy on 900 km stąd, a ktoś do prawnika musi iść? Idę więc. Zaopatrzona w podpisane in blanco kartki papieru. Idę powalczyć o to, żeby mój brat raz na zawsze przestał być oczerniany. Bo ileż można tych głupot słuchać? Mam nadzieję, że to się już niedługo skończy. Ostatecznie. I ona przestanie nosić moje nazwisko i wróci do swojego.
Sarna

poniedziałek, 4 marca 2013

Rossnę

Nie spodziewałam się. Zarejestrowałam się do programu rossnę, żeby mieć 3% ulgi na pieluchy (które nam odpowiedają) i kaszki (które z Michałem po prostu lubimy) no i kosmetyki dla chłopaków. Okazało się, że przechodząc na nowy poziom rabatowy (4%! ha!) dostaliśmy zawiadomienie, że na Krupówkach czekają dla chłopaków prezenty, Franek dostał memo z endo, a Staszek bodziachy z endo - mała rzecz, a cieszy :)
Sarna