Postanowione. Pokój zarezerwowany, zadatek wpłacony. Jedziemy się wczasować. Nie będą to wczasy leniwe i nic nie robiące. Zamierzam się trochę pomęczyć. co tam, że to będzie 35 tydzień, więc Staś już niemal donoszony... Zamierzam zdobyć Szczeliniec. Podobno idzie się po schodach, stopniach, zwał jak zwał... W planach Kotlina Kłodzka. Byłam tam raz - w czwartej klasie podstawówki. Pamiętam, że pojechałam będąc dziewczyną jednego, a wróciłam z zupełnie innym chłopakiem ;) Taka byłam kochliwa :D Pamiętam Błędne Skały i Kaplicę Czaszek. Pamiętam super ogniska w gronie przyjaciół z podstawówki. Nawet ostatnio przeglądałam sobie zdjęcia - ooooo, taka młodziutka :)
Najważniejsze, że wyrwę się chociaż na chwilę stąd. Coraz ciężej przejść przez miasto. Tłumy coraz większe. Kolejki w sklepach coraz dłuższe. A, że brzuch niewielki, i raczej ukrywany pod szaliczkiem, chustą albo innymi takimi, to i ludziom ciężko dostrzec, że mi coraz ciężej. Dlatego czekam z niecierpliwością na otwarcie nowej Biedronki - o kilkanaście metrów od domu, a Michał się śmieje, że wózkiem zakupy do domu wieźć będę.
W przyszyłym tygodniu czeka mnie morfologia, mocz i OGTT, (a już myślałam, że pani dr da mi spokój z piciem tej cholernej glukozy). Już nawet w kalendarzu wielkimi literami stoi: weź cytrynę, a w domyśle, nie rób znowu wiochy w laboratorium. Po ostatniej wizycie u gin okazało się, że Staś już waży ponad kg i zamierza przyjść na świat 9.10. Im więcej badań tym późniejszy termin. I jemu też pewnie nie będzie się spieszyć do wyjścia. Podobnie jak jego bratu. A pro pos jego brata - Franek robi się coraz mądrzejszy. Wiem wiem, każda matka tak mówi. Ale uwielbiam motyw, kiedy przychodzi do taty (siedzącego przy kompie) łapie się za głowę i pokazuje mu "ile ma kłopotów", albo kiedy składa rączki w "amen", albo kiedy je rozkłada dając mi znać, że "nie ma". Albo... no właśnie, mogłabym w nieskończoność. Tak robią ptaszki. Tak robi kurka... To jest krówka. A ostatnio próbuje podskakiwać, tylko dupełek jeszcze za ciężki i nie bardzo mu to wychodzi, ale się stara. Wdrapuje się na wszelkie krzesła, fotele i stoły. Potrafi wyleźć w takie miejsca, że mózg staje. Ostatnio wdrapywał się na blat kuchenny po... szufladach, stawiając nogi na kolejnych uchywtach. Mój zawał. Jego radosny rechot. No i dalej uwielbia pływać.
Tylko... tylko, że raz nieopatrznie poszliśmy na inny basem niż zwykle, do naszego AquaParku i... cholera grzyba złapałam. No i się zaczęło leczenie... Dlatego trzeba było pozmieniać wakacyjne plany. Miało być pluskanie na Węgrzech, a będą wędrówki mniejsze i większe. Na szczęście szczyty niezbyt wysokie, więc mam nadzieję, że jakoś dojdę - tylko buty muszą być super wygodne. Michał wyczaił jakiegoś grupona i teraz odlicza dni do urlopu. Całuję Was serdecznie. I te mniejsze, i te większe. Towarzyszy Waszych życiowych i czworonożnych też.
Odzywajcie się co i jak :)
Ania
Jaki on duży! A jakie włoski jasne ma :)
OdpowiedzUsuńPostanowione, że będzie Staś? :)
Aaaaaaaaaa może Ty będziesz wiedzieć :) Jakie kwiatki posadzić na balkonie, żeby odstraszyły komarzyska? Kocimiętę?
OdpowiedzUsuńu nas nie ma problemu z komarami, więc nie mam bladego pojęcia... http://www.swiatkwiatow.pl/poradnik-ogrodniczy/rosliny-odstraszajace-komary-id25.html wujek google mówi, że kocimiętka powinna pomóc ;)
UsuńNa komary to najlepiej mieć kota ;) Rok temu byliśmy nad morzem, ośrodek w lesie i pełno tego badziewia... A w pokoju, żaden nie przetrwał na tyle długo by kogokolwiek ugryźć ;) Tym sposobem i w domu nie ma śladu po żadnych latających owadach ;)
UsuńJaki blondyneczek słodki:) Rośnie mi zięć:)Teraz dopiero się zacznie włażenie gdzie się da. A jak nacuzy sie skakać to hoho. Oliwka ostatnio tak skakała na kanapie, że miała bliskie spotkanie z parapetem,ryk, mój prawie zawał i guz na pół czoła:( Miłego wypoczynku zyczymy! I oby tylko Staś nie zechciał zdobyc osobiscie tego Szczelińca jak Mama sie rozszaleje:)
OdpowiedzUsuńAch Ty, 35tc i takie wędrówki? Jak zwykle ambitnie :P a dolegliwość złapana na obcym basenie potwierdza, że wierność jest w cenie :D
OdpowiedzUsuń:D:D:D:D
UsuńPonieważ ja nie na czasie, a za leniwa jestem by się cofać do początków Twego bloga, to tutaj pozwolę sobie złożyć gratulacje z powodu pojawienia się Stasia :) Podziwiam zapał i chęć do łazikowania po górach (jakie wysokie by nie były) w 35 tc :D Mnie się nawet w 0tc średnio chce ;)
OdpowiedzUsuńGdzie Ty sie kobieto wybierasz w 35tyg??? PODZIWIAM! :)
OdpowiedzUsuńRównież podziwiam!!! :D I czy na pewno jesteś Sarną? :) Mi bardziej pasuje... Kozica ;D
OdpowiedzUsuń