Dziecko to skarb... Zdrowe dziecko to skarb... Można się o tym przekonać w chwili, kiedy wielka, zimna, metalowa igła wbija się w piętkę, paluszek albo główkę niemowlęcia. Albo kiedy matka czyta list, że wyniki badań są niepokojące i lekarze zapraszają na oddział. Albo kiedy wujek google podpowiada najgorsze możliwe rozwiązanie. Czarne myśli. Brak światełka w tunelu. Restrykcyjna dieta do końca życia. Tydzień przeryczany. Seria badań. Wykluczenie najgorszego. Wielka ulga, ale wykluczyli najgorsze, a nie chorobę w ogóle. Cotygodniowe kłucie pięty, wyjazdy do pani prof. w Prokocimiu co dwa-trzy tygodnie. Pełen profesjonalizm. W końcu namiary na te strony w necie, które nie straszą a wspierają, tłumaczą. Odzyskiwanie równowagi. Muszę karmić, bo w moim pokarmie jest najmniej szkodliwych substancji. A po to, żeby karmić muszę jeść, nie mogę się denerwować. Jakieś błędne koło. Trzeba było wziąć się w garść. Staszek jest dzielny, a skoro on, to ja po prostu muszę. Franek pomaga jak umie. Przynosi butelkę z wodą, smoczej, którego Staś nie toleruje, głaska brata i go całuje, chociaż zdarza mu się czasem utulić zbyt mocno.
Idę. Samo się nie wyprasuje,
Sarna
Kochana! Czarne myśli mącą mą głowę...Kochana...co się dzieje? Dlaczego ja nie wiem...dlaczego nie zadbałam o to by wiedzieć...przepraszam...jesteśmy z Wami...MUSI BYĆ DOBRZE :*
OdpowiedzUsuńAniu kochana, jaka choroba?? Jak to..? ech.. Jestem, wspieram, wiem, że wspólnie wygracie walkę z chorobą. Wierzę w Was! :**
OdpowiedzUsuńAniu!!!Cokolwiek się dzieje myslę o Was cioeplutko i choćz daleka to wspieram calym moim sercem. Bo zdrowie najważniejsze, walczcie, trzymajcie się dzielnie, a ja Wam życzę dużo siły i ZDRÓWKA ZDRÓWKA ZDRÓWKA !!!!!!
OdpowiedzUsuńEjj...nie ma innej opcji jak ta że będzie dobrze.
OdpowiedzUsuńPomyślę o Was intensywniej...moja ulubiona rodzinko z Z-nego.
Zdrówka przede wszystkim dla Was wszystkich. Mocno ściskamy i ślemy moc buziaków :*:*
Być chorym dzieckiem jest trudno, ale wydaje mi się, że być rodzicem chorego dziecka jest znacznie trudniej (to tak z obserwacji rodzicieli własnych od zawsze). Trzymam kciuki za to, by choroba nie dawała mocno w kość, by sił nigdy nie brakło. Pamiętaj, że nawet jeśli choroby się wyeliminować całkiem nie da, to Staś i tak może być w życiu szczęśliwy :) Ściskam mocno :*
OdpowiedzUsuńcokolwiek dręczy Stasia, to wierzę że się z tym uporacie, że z Boża pomocą dacie radę.. bo komu On ma pomóc jak nie Wam? :*
OdpowiedzUsuńSarenko 3mamy za Was kciuki:*
OdpowiedzUsuńU Nas kuli w piętkę jak cukier Mikusia był za niski.. cokolwiek jest Stasiowi życzę Tobie duuużo sił i wiary na lepsze jutro... a jemu duzo,duzo zdrówka!
OdpowiedzUsuń