Poziom f spada i teraz utrzymuje się już we wszelkich normach. Nie mamy diety. Nie ma już strachu przed oczami, że Staszek do końca życia będzie odżywiał się landrynkami. Nie musimy kłuć pięty co tydzień a co miesiąc. Może zdążą się wygoić. Serce matki poczuło ulgę. I zaczepki Franka są odbierane inaczej. Teraz mam ochotę z nim poszaleć. Pobiegać. Powygłupiać się na dywanie. Nie to dziecko. Rozdarta stwierdziła, że pierworodny rozpieszczony. Wolno mu. Jeszcze chwilę mu wolno. Zaczniemy wychowywać na nowo kiedy ze Stasiem będzie już prawdziwie dobrze. Następna kontrola w Prokocimiu dopiero za dwa miesiące.
A ja znowu schudłam ze stresu. Nerwy to najlepsza dieta u mnie. A skoro schudłam, to dla równowagi zaczęłam zażerać słodycze. Dogadzam sobie i mężowi. Piekę. Zakładka "Moje Wypieki" cały czas otwarta i się inspiruję. Jutro tort cappucino. Wczoraj muffinki z bakaliami. (niedobra matka nażarła się orzechów i wysypało Staszka, ale jeszcze ze dwa razy i myślę, że będzie odczulony)
W międzyczasie doczytuje to, co zaczęłam w szpitalu. "Tydzień w zimie" autorstwa Marcii Willett i McDusia. Doczytuję z doskoku, bo jak nie jeden tak drugi potrzebuje mojej atencji. Albo maturzyści.
Aha, no i w pracy się już poukładało na tyle, że do końca urlopu macierzyńskiego nie muszę się o nic martwić. Dopiero w kwietniu. Eh... mam nadzieję, że znajdę coś nie uwsteczniającego do kwietnia. No chyba, że jednak faktycznie ruszymy z tą firmą. Się zobaczy. Notka o wszystkim i o niczym. I tylko najważniejse przypomnę: POZIOM F SPADŁ!!! i utrzymuje się w normie :D :D :D :D
Sarna
ps. La, cisza u Ciebie. Niebezpiecznie się przedłuża. Czy ja o czymś nie wiem??
S.
3mam kciuki za poziom f!! za firmę, za ciasta... :)hmmmm...to ja publicznie się poskarżę, że zostałam pominięta, już niekochana i tam takie przez La ! no.
OdpowiedzUsuńaaa i jeszcze...jak zobaczyłam to zdjęcie miałam ochotę zjeść monitor. kolekcja składników zakończona, niebawem rozpocznę test http://gotowaniecieszy.blox.pl/2011/12/Moi-Drodzy-Mamy-za-soba-III-konkurs-na-wymyslenie.html :) ten blog to moje kulinarne odkrycie :)
OdpowiedzUsuńSuper wiadomości docierają z Z-nego :) Cieszę się bardzo że lepiej..dużo lepiej...A ciastami nie kuś bo mi nie wolno....cukru niet...;/
OdpowiedzUsuńczyżby zagrożenie cukrzycą ciążową? nie zazdroszcze :/
UsuńOgólnie wszystko w normie jednak takiej blisko przekroczenia górnej granicy...a więc na spokojnie ograniczamy praktycznie do minimum
Usuńcudnie, cieszę się, oby tak dalej! :)
OdpowiedzUsuńWszystko się poukłada. Z maluchami i Twoim projektem. Trzymam kciuki :)
OdpowiedzUsuńSuper! oby do przodu.. ja jak sie stresuje to tez chudne...:/
OdpowiedzUsuń