środa, 6 lutego 2013

twarde lądowanie

W końcu ktoś powiedział mi: nie. Twarde i stanowcze. Może to i lepiej? Do tej pory wszystko szło po mojej myśli i byłam zachwycona życiem. Teraz trochę się to zmienia, bo dostrzegam to drugie dno. Zamiast się tak denerwować przez ostatnie dwa dni mogłam zadzwonić w poniedziałek. Zadzwoniłam wczoraj bo Michał już nie mógł znieść 15 maili na minutę. I było twarde lądowanie. Do wieczora widziałam jeszcze wprawdzie same złe strony całej sytuacji, ale potem wrócił temat własnego rozwoju. I ten oto koleś, którego już przedstawiałam Wam na poprzednim blogu:
Sarna

14 komentarzy:

  1. Że się powtórzę - nie ma tego złego!! :) Czas z chłopakami bezcenny! :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda!!!! sciskam :* la

      Usuń
    2. nie mogę wyrazić tego inaczej niż: xoxo (you know: hugs and kisses ;))

      Usuń
  2. Ja Ci powiem tak, skoro tak długo wszystko szło po Twojej myśli zawsze i dopiero teraz twarde lądowanie miałaś, to niesamowitą szczęściarą jesteś! I tak jak mówi Kasia - nie ma tego złego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie ogarniam..ale chyba wszyscy pasażerowie cali...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uff nie jestem sama w tej niewiedzy ;)

      Usuń
    2. przyjdzie Sarna i nas oświeci :)

      Usuń
    3. no... bo... jak już się pofatygowałam do tego Krakowa na rozmowę - a z wymagań które stawiali to byłam kandydatem idealnym (w sensie wykształcenia, doświadczenia, komunikatywności i umiejętności) a potem człowiek czeka jak głupi na telefon (bo ileż można być na utrzymaniu męża??) to jak potem mówią, że owszem byłam numerem jeden jeśli chodzi o osoby bez doświadczenia handlowego, ale znalazł się ktoś kto już pracował na podobnym stanowisku, to krew może zalać człowieka, nie? a w ogłoszeniu było jak byk: doświadczenie pedagogiczne i/lub w sprzedaży bezpośredniej - to co, miałabym na dwa etaty pracować wcześniej czy jak? do południa w szkole a po południu w sklepie, albo z kosmetykami latać, zamiast studiować??? nie rozumiem pracodawców, słowo daję!

      Usuń
    4. Smutne, ale prawdziwe najlepiej dwa fakultety, 5 letnie doświadczenie w 5 branżach, 3 języki etc. I bądź tu mądry.

      Usuń
  4. Twarde ladowanie po raz pierwszy oby ostatni ale i tak ciesz sie, ze pierwsze bo moze pierwsze i ostatnie

    OdpowiedzUsuń
  5. Już napisałam maila więc sie nie będe powtarzać:) fajowe dechy, ale cięzko sie czyta:)Gewka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że teraz lepiej - męczyło mnie, żeby choć wygląd bloga zmienić :D

      Usuń
  6. Bzdurne wymagania polskich firm... naprawdę... coraz bardziej przekonuję się,że wyjazd w wieku 19 lat miał jednak sens,bo przyszłości w naszym kraju za bardzo nie ma... :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie ma tego złego jak mówią i że zawsze w życiu jest po coś:) Byle do rpzodu i nie rwzygnować nie rezygnować:)

    OdpowiedzUsuń