piątek, 8 marca 2013

Riki Krawczyk

Miałam o nim napisać już dawno dawno temu - kiedy wróciliśmy ze Stasiem ze szpitala.
Bo drogi życiowe moje i Rikiego skrzyżowały się w krakowskim szpitalu. Kiedy zestresowani weszliśmy na oddział, do naszego pokoju zobaczyliśmy, że dwa łóżeczka dziecięce były już zajęte. W jednym leżała maleńka dziewczynka, która zapominała oddychać we śnie i rodzice cały czas nad nią czuwali. W drugim łóżeczku leżał Riki. Nie Rysiek, nie Richard, nawet nie Rychu, a Riki właśnie. Przy jego łóżeczku nikogo nie było. Najpierw pomyślałam, ok, matka poszła coś zjeść, albo do toalety, albo spotkać się z kimś na dole w kawiarence. Ale minuty leciały, a u niego nadal pustka. Riki uśmiechał się do mnie, więc i ja uśmiechałam się do niego. Miał 6 może 7 miesięcy i był bardzo promiennym dzieckiem. Moje uśmiechy zobaczyła pielęgniarka i... dostałam burę. Bo Riki to pacjent z Domu Dziecka, a pielęgniarki nie bardzo mają czas na bawienie się z nim, więc biedak większość czasu leżał sam jak palec. Zapytałam, czy skoro już jestem z nim w jednym pokoju to czy mogłabym chociaż tyle się nim zająć. Usłyszałam: nie. Bo jak wyjdę a on się chociaż odrobinę przyzwyczai, to potem znowu pielęgniarki będą wysłuchiwały jego żale i jęki. Nie mogliśmy mu w żaden sposób pomóc. Nie mogliśmy nawet na niego spoglądać. Jak ściągał śpiochy musieliśmy prosić pielęgniarkę, żeby je z powrotem założyła. Riki miał mieć operację przepukliny. Domyślam się, że od wrzasku mięśnie brzuszka nie wytrzymały. Za każdym razem kiedy na niego spojrzałam (ukradkiem, rzecz jasna, żeby nie narazić się znowu pielęgniarkom, a żeby on nie widział) do oczu napływały mi łzy.
Mam nadzieję, że u niego wszystko gites, operacja się udała, a on sam trafił do rodziny, która pokocha go jak własnego syna.
Powodzenia Riki!
Sarna

10 komentarzy:

  1. O kurcze :( bidolek...i też mi napłynęły łzy do oczu..i oby był już u jakiejś fajnej rodzinki i po operacji która powiodła się...

    OdpowiedzUsuń
  2. A o dziewczynce która zapomina oddychać we śnie widziałam kiedyś reportaż...dużo siły dla rodziców i dla dziewczynki zdrowia...eh

    OdpowiedzUsuń
  3. i od rana lzy poplynely.... Powodzenia Riki :* la

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj strasznie smutne, i u mnie łzy sie pojawiły:( Mam nadzieję, że Riki znajdzie cudowny dom i rodziców, bo tyle jest ludzi, którzy chcieliby a nie moga....

    OdpowiedzUsuń
  5. Riki mam nadzieje, że jesteś już w domu z rodzicami, a co do pielęgniarek nie wiem, ale bezduszność straszna. My jak z Niusią leżałyśmy w szpitalu jak miała 2 miesiące na przeciwko w sali ale zupełnie sam tez leżało maleństwo z domu dziecka, ale było dużo mniejsze, tez mi strasznie było smutno i źle, ale tam nie powiem leżało dzieciątko zaraz przy dyżurce pielęgniarek i często było odwiedzane. Jak już chciały go odizolować powinni Rikiego położyć w osobnej sali gdzie nie ma zupełnie nikogo.

    OdpowiedzUsuń
  6. ej...to życie...trzymaj sie Riki..gdziekolwiek jesteś...:* Gewka

    OdpowiedzUsuń
  7. Biedne dziecko... czym zawiniło? jejku,że ten świat taki niesprawiedliwy... :( Trzymaj się Riki :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Biedne małe dzieciaczki . Kiedyś byłam wolontariuszem w domu dziecka krótko bo tylko kilka miesięcy psychika mi nie wytrzymała .
    Łzy same lecą ... Dzieci trafiają do domu dziecka jest masa rodzin które chciałyby obdarzyc je uczuciem ... Jest cieżko zostać rodzicem adopcyjnym w naszym kraju

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojej... :(
    Oby skradł serce komuś, kto chce je wypełnić bezinteresowną miłością.

    OdpowiedzUsuń